...ale gdy jeszcze przed wyjazdem zabrak³o Ci si³, musia³am postawiæ sprawê w ten sposób.
Czekaj±c na chwilê, gdy dowiem siê, jakiego dokona³e¶ wyboru, czujê siê w miarê spokjna. I nie jest tak, ¿e mi wszystko jedno, bo skrêca mnie wewn±trz we wszystkie strony. Napisaæ do Ciebie? Zadzwoniæ? Tak bardzo chcia³abym ju¿ wiedzieæ...
Jak co pi±tek (no, prawie), pojechali¶my na miting. Nie by³am w nastroju. Mia³am ochotê wogóle tam nie i¶æ, usi±¶æ na ³awce w parku i poczekaæ.
Posz³am.Wiadomo. Jako¶ przetrwa³am.
Po mitingu zostali¶my zaproszeni na herbatê w w±skim gronie alkoholików, narkomanów i terapeutów. Oczywi¶cie, ¿e siê zgodzi³am. Z kubkiem s³odkiej herbaty przygl±da³am siê towarzystwu, s³ucha³am. Przez chwilê czu³am, ¿e chcê stamt±d uciec, ¿e mam ju¿ serdecznie do¶æ, ¿e to jaka¶ niewidzialna si³a mnie tam trzyma, ¿e nie robiê tego, z w³asnej woli, ¿e spêdzam czas z lud¼mi, których sobie sama nie wybieram, ¿e nie jestem pewna...
Z czasem minê³o. Zrobi³o siê nawet sympatycznie. ¦miali¶my siê sporo. Prawdopodobnie umówili¶my siê na przysz³y tydzieñ. Nie pamiêtam.
I tylko propozycja H. przera¿a mnie, gdy siê nad tym zastanawiam...
W pierwszej chwili chcia³am mu powiedzieæ, ¿e przecie¿ mnie to nie dotyczy, ¿e to nie dla mnie... szybko jednak u¶wiadomi³am sobie, ¿e on, jako terapeuta, wie, co mówi. Teraz czujê siê wystraszona. W co ja siê wpakowa³am? Do czego mi to potrzebne? Czy tego chcê?
I wiem, ¿e zrobiê wszystko, by pojechaæ na te warsztaty.
Za oknem s³onecznie, choæ ch³odno. Jakby mro¼no. Tak jesiennie. Wrze¶niowo. Zupe³nie jak wtedy, trzy lata temu, gdy przyjechali¶my tu, by osi±¶æ na sta³e w jakim¶ domku na wsi. Razem.
Mia³am w g³owie mnóstwo marzeñ, czu³am siê tak szczê¶liwa! Wierzy³am, ¿e siê uda, ¿e zamieszkamy we w³asnych czterech ¶cianach, ¿e je¶li tylko bêdziemy wystarczaj±co wytrwale pracowaæ, to wszystko siê u³o¿y. Rzeczywisto¶æ szybko zweryfikowa³a moje wyobra¿enia. Okaza³o siê, ¿e jest o wiele trudniej ni¿ przypuszcza³am.
Dzi¶, za ka¿dym oddechem powraca³y wspomnienia. Poczu³am dok³adnie to samo podniecenie, które towarzyszy³o mi przed trzema laty i zatêskni³am za tym. Mój ¦wiat by³ wtedy tak ma³o skomplikowany...
Urlop siê skoñczy³. Go¶cie odjechali. Zrobi³o siê cicho i pusto. Tak zwyczajnie, a jednocze¶nie niezwykle. Zostali¶my sami, spêdzali¶my ze sob± ca³e dnie. I noce. Czu³am siê wspaniale. Mnóstwo przyjemno¶ci sprawia³o mi zasypianie i budzenie siê przy Tobie. Cudownie by³o, gdy kocha³e¶, ca³owa³e¶, przytula³e¶, albo wtedy, gdy g³aska³e¶ mnie po w³osach.
W melancholiê wprawiaj± mnie tylko my¶li o byciu mam±. Potrzebujê tego. To chyba mój czas. Taka przyroda.
I strasznie ciê¿ko by³o mi siê dzi¶ zebraæ i wróciæ do domu. A moje ³ó¿ko... tylko na nie patrz±c wiedzia³am, ¿e podczas zasypiania dotkliwie odczujê Twoj± nieobecno¶æ.
I nie wiem co siê dzieje. Bo z jednej strony kusi mnie, by to kontynuowaæ, by uwierzyæ i daæ siê porwaæ, a jednocze¶nie - co¶ trzyma mnie na ziemi i nie pozwala tego zrobiæ. To tak jak mówi³a Sara - chcia³abym mieæ skrzyd³a i korzenie. Jednocze¶nie.
I bardzo ma³o wolnego czasu, st±d to chwilowe od³±czenie od sieci. Nawet nie chce mi siê odpalaæ komputera...
Wiêkszo¶æ czasu spêdzamy razem. Jest cudnie. Oczywi¶cie - nie oby³o siê bez wpadki, ale teraz my¶lê, ¿e dziêki niej, mamy sytuacjê jeszcze bardziej jasn±.
Ale po kolei.
1. W ¶rodê, gdy odbierali¶my z dworca Twoich go¶ci czu³am lekki niepokój. Choæ opowiada³e¶ mi o nich wiele, nie wiedzia³am czego siê spodziewaæ. [S± OK.]
2. W czwartek, gdy poszed³e¶ na tê imprezê wiedzia³am jak to siê skoñczy, ale nie chcia³am w ¿aden sposób ograniczaæ Ciê czy przymuszaæ do czegokolwiek. Zaniepokojona - zaufa³am. Rozczarowa³e¶ mnie.
3. W pi±tek wyjecha³am sama. Brakowa³o mi Ciebie, ale nie ¿a³ujê.
4. Po powrocie - nadal jest fajnie. I wiesz przynajmniej, ¿e je¶li kiedykolwiek jeszcze pozwolisz sobie na odstêpstwo od regu³, pójdê sobie, niezale¿nie od tego, jak bêdzie mi³o.
Wycieñczaj±cy by³ miniony weekend, ale nie zamieni³abym go na ¿aden inny! By³am mile zaskakiwana, czu³am siê kochana, czasem rozbawiona, ogólnie - ZADOWOLONA!!!
Zapowiada³o siê bardzo niepewnie, ale z czasem nabiera³o rozpêdu i dzia³o siê coraz wiêcej i coraz fajniej :)
Najpierw - jeszcze w pi±tek, dosta³am - jako dowód, ¿e nie ma rzeczy niemo¿liwych - ró¿ê bez kolców! I nie ¿eby mia³a te kolce poobrywane! Wcale nie! One po porstu nigdy tej ró¿y nie wyros³y! Potem by³a noc... nieprzespana... potem Woodstock... bez alkoholu :), potem The Tall Ship Races... i odciski na stopach. Ale co tam!
Gdy dajesz mi odczuæ rodz±cy siê dystans, dopadaj± mnie wyrzuty sumienia. Zastanawiam siê czy nie rzuciæ siê w ten wir, tak ca³kiem, bez zapamiêtania i nie zaryzykowaæ.
i przyciskana do muru czujê siê, gdy nalegasz, bym z Tob± zamieszka³a (od razu, natychmiast, bezzw³ocznie, najlepiej za chwilê).
Obiecujesz rajskie ¿ycie, a ja nie potrafiê w to uwierzyæ. Bojê siê, ¿e gdy siê tylko obêdziesz z nasz± codzienn±, bêdzie tak, jak do tej pory. Z nawrotami i wszystkimi ich konsekwencami. Nie chcê, bo wiem, ¿e nie czu³abym siê tam dobrze. "Obco" to dobre s³owo. "Nieswojo" jeszcze lepsze.
Oczami wyobra¼ni widzê nasze wspólne dni i parali¿uje mnie obawa przed Twoj± dominacj± i moj± uleg³o¶ci±. Nie chcê, by¶my realizowali tylko Twoje potrzeby. Chcê jechaæ da Woodstock, chcê byæ na ¶lubie Brzozy, chcê spacerowaæ, marzyæ o podró¿ach, ale tak¿e realizowaæ plany.
Twoje s³owa piêknie brzmi±, niech jeszcze tylko maj± odzwierciedlenie w rzeczywisto¶ci.