Blog > Komentarze do wpisu
***

Urlop się skończył. Goście odjechali. Zrobiło się cicho i pusto. Tak zwyczajnie, a jednocześnie niezwykle. Zostaliśmy sami, spędzaliśmy ze sobą całe dnie. I noce. Czułam się wspaniale. Mnóstwo przyjemności sprawiało mi zasypianie i budzenie się przy Tobie. Cudownie było, gdy kochałeś, całowałeś, przytulałeś, albo wtedy, gdy głaskałeś mnie po włosach.

W melancholię wprawiają mnie tylko myśli o byciu mamą. Potrzebuję tego. To chyba mój czas. Taka przyroda.

I strasznie ciężko było mi się dziś zebrać i wrócić do domu. A moje łóżko... tylko na nie patrząc wiedziałam, że podczas zasypiania dotkliwie odczuję Twoją nieobecność.

I nie wiem co się dzieje. Bo z jednej strony kusi mnie, by to kontynuować, by uwierzyć i dać się porwać, a jednocześnie - coś trzyma mnie na ziemi i nie pozwala tego zrobić. To tak jak mówiła Sara - chciałabym mieć skrzydła i korzenie. Jednocześnie.

niedziela, 19 sierpnia 2007, lagrazanna

Polecane wpisy

  • _

    Była Ukraina. Przetrwałam. Była obietnica - żadnych wyjazdów - trafiła się Afryka. Zrozumiałam. ...ale gdy jeszcze przed wyjazdem zabrakło Ci sił, musiałam post

  • Ukarana

    Dostałam mandat! Za szybko chciałam do Ciebie wrócić...

  • Współuzależniona

    Jak co piątek (no, prawie), pojechaliśmy na miting. Nie byłam w nastroju. Miałam ochotę wogóle tam nie iść, usiąść na ławce w parku i poczekać. Poszłam.Wiadomo.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: