Blog > Komentarze do wpisu
Rozdrażniona

Chciałabym mieć to już za sobą. Wiedzieć na czym stoimy. Co będzie dalej. Wiem jedno - tak, jak było nie może być już dłużej. Powinniśmy albo zdecydować się na bycie ze sobą w pełnym tego słowa znaczeniu, bez gówniarskich zachowań typu "lepiej nie pokazujmy się razem, bo będą gadać", albo... odpuścić sobie i nie spotykać się więcej. Nie w ten sposób.

Bo powinienieś wiedzieć, że dość mam idiotycznego ukrywania się, udawania przed wszystkimi, że nic nas nie łączy, a jednocześnie ciągłych prowokacji, dyskretnych, ale prawdopodobnie zauważalnych przez małomiasteczkowe, żądne sensacji zołzy, oznak sympatii.

Dość mam niepewności, niezdecydowania, obaw o jutro i nadwyrężonego zaufania.

I przykro mi, że w zeszłym roku tak odmiennie odbieraliśmy wysyłane sobie sygnały.

I nadal pojąć nie mogę, jak bezmyślnym trzeba być, żeby dopuścić do tego, co się stało.

I nie rozumiem dlaczego temat ten nie został ucięty na samym początku, gdy pojąłeś, że nic z tego nie będzie, że czegoś Ci brak.

A wkurw prawdziwie zaciska mi pięści, gdy myślę o niej, gdy przypominam sobie, jak polowała i gdy oczami wyobraźni widzę, jak radośnie oczarowuje Cię - tak, wtedy, gdy oglądaliśmy slajdy, gdy urwała tablicę rejestracyjną i gdy ... gdy wymawiasz zdrobniale jej imię.

I normalnie ze zdziwienia wyjść nie mogę, że dałeś się na to wszystko nabrać. Gdzie była Twoja intuicja?

Tak, wiem, choć nie piłeś, nie byłeś wtedy naprawdę trzeźwy.

piątek, 20 lipca 2007, lagrazanna

Polecane wpisy

  • _

    Była Ukraina. Przetrwałam. Była obietnica - żadnych wyjazdów - trafiła się Afryka. Zrozumiałam. ...ale gdy jeszcze przed wyjazdem zabrakło Ci sił, musiałam post

  • Ukarana

    Dostałam mandat! Za szybko chciałam do Ciebie wrócić...

  • Współuzależniona

    Jak co piątek (no, prawie), pojechaliśmy na miting. Nie byłam w nastroju. Miałam ochotę wogóle tam nie iść, usiąść na ławce w parku i poczekać. Poszłam.Wiadomo.

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu: